Dzień 2
Po wczorajszych atrakcjach nadeszły nowe wyzwania. Zaczniemy jednak od wyjaśnienia dla tych wszystkich, którzy nie googlowali jeszcze fototropizmu - to wzrost słonecznika w stronę światła.
Przyrodniczo edukujemy się dziś podczas zajęć o łące, lesie i zagrodzie.
Na tę pierwszą zabrała nas Pani Asia, z którą szukaliśmy robaków, robali i innych robaczków. Do tego zioła, trawy i inne rośliny, które utrzymują w zdrowiu wiele zwierząt. Zmęczyliśmy się tak bardzo, że potrzebny był ratunek - lodyyyyyyyy.
Kolejne zajęcia - las. Co łączy wspomniany las z ogrodnikiem? Otóż Pan Ogrodnik, leśniczy z ogromnym talentem aktorskim, odegrał dla nas okres godowy jeleni, spacer liska, co koło drogi chodził i wiele, wiele innych. Zademonstrowany przez Pana sygnał myśliwski zyskał uznanie i aplauz czwartakowej publiczności.
Wiemy już, z kogo składają się rodziny saren, danieli, lisów i jeleni. Nie jesteśmy pewni jak Wy, ale my byliśmy zdziwieni, że mama sarna to po prostu koza. Było super!
To, co się działo w zagrodzie, to już zupełnie odrębna historia! Głowiliśmy się nad odwiecznym pytaniem: co było pierwsze - jajko czy kura. Zdania były podzielone - odsyłamy do ekspertów. Koń, świnie, indyk, kucyk, króliki, kury, perliczki, paw, kozy to tylko część głaskanych, tulonych i ściskanych przez nas zwierząt. Amatorzy dojenia kóz, muszą uzbroić się w cierpliwość i poczekać do wieczora, ale parada w gumofilcach oddała nastrój wiejskiej sielanki.
Mało?! Dla nas tak, dlatego w przerwach wspieramy charytatywną akcję endomondo „Pomoc mierzona kilometrami” - mamy już na koncie ponad 26 kilometrów - wychodzone i własnonożnie wybiegane przez najwytrwalszych sportowców klas czwartych. To naprawdę twardzielki i twardziele!
Po kolacji planujemy kino nocne, by w poduchowej atmosferze szykować się do snu...