Dzień 5. Dziś odwiedziliśmy Natural History Museum, które znajduje się tuż za rogiem ulicy, na której mieszkamy. Tradycyjnie sfotografowaliśmy się pod ogromną repliką diplodocusa, a potem już w grupach podziwialiśmy zbiory zapoczątkowane przez sir Hansa Sloane’a.
Po zapoznaniu się z historią naturalną spacerkiem poszliśmy do Science Museum badać historię przemysłu i techniki.
Nasyceni muzeami powędrowaliśmy do Hyde Parku. Tam czekaliśmy, aż dzielna ekipa „biegaczy” dobiegnie do nas z gorącą pizzą. Posileni odpoczywaliśmy, grając w dobble i kalambury. Wiecie, jak pokazać „ósmy cud świata”? Pani Magda Z. wie. 
Po krótkim odpoczynku przeprowadzaliśmy wywiady z przechodniami. Jak zwykle okazało się, że o Londynie wiemy więcej niż niejeden rodowity Brytyjczyk.
A czy Wy wiecie, ile mostów jest w Londynie? Co jest na szczycie St Paul’s Cathedral? Jak nazywają się dzieci Księcia Williama i Kate?
Dzień szósty rozpoczęliśmy wycieczką do London Dungeon. Krwawa historia Londynu: BOOOOOOO! Guy Fawke’s night, Mrs Lovette, Sweney Todd, Jack the Ripper i parę innych strrrrrrrrasznych historii
BOOOOOO! Niektórzy tak się bali na początku, że paniom nie wystarczało rąk do przytulania 
Następny punkt programu to Madame Tussauds. Gwiazdy, gwiazdozbiór, srebrny ekran, wielka polityka, pop kultura, sport i kultowe kreskówki. Ech, żeby tylko pamięci w telefonach wystarczyło na te wszystkie zdjęcia 
Na koniec przepyszna włoska pizza okraszona mini deserkiem, a potem ostatnia na tym wyjeździe przejażdżka double-deckerem. Teraz scrapbooki, kolacja i spać.
Pozdrawiamy,
Londyńczycy