Dziś wybraliśmy się do London Dungeon, czyli lochów londyńskich. Było creepy! Poznaliśmy sporą
część krwawej historii Londynu, od Gunpowder Plot Guya Fawkesa poczynając, poprzez Great Plague, The Great Fire of London, poznaliśmy Sweeney Todda i Kubę Rozpruwacza. Wszyscy krzyczeli ze strachu, tulili się do siebie i kulili w sobie – to było really scarryyyyyyy ;)
Lunch zjedliśmy w prawdziwym angielskim pubie przy Baker Street. Mówi Wam to coś? ;)
Po obiedzie wizyta w muzeum figur woskowych Madame Tussaud. Można się było poczuć jak na czerwonym dywanie. Marylin Monroe, Barack Obama, Teresa May, One Direction, Henryk VIII, Alfred Hitchcock, Bob Marley – długo by trzeba wymieniać. Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia. Mamy nawet fotę z rodziną królewską.
Wszystko co dobre, szybko się kończy. W Londynie skończyła się dobra pogoda. Z pochmurnego nieba zaczął siąpić deszcz a my pomaszerowaliśmy pod pałac Buckingham. Flaga była wysoko, a więc królowa w domu. Pozaglądaliśmy przez królewski płot, zrobiliśmy parę zdjęć i do domu, znaczy do hostelu.
Musimy się pakować bo jutro ziuuuuu! - do domu!
Pozdrawiamy,
Londyńczycy