AKTUALNOŚCI
Klasy 5 w Pieninach - dzień czwarty
- Dziś był całkiem lightowy dzień. Zasłużony, a jakże! ;) Rano wyruszyliśmy na ok. 8-kilometrową wycieczkę rowerową do Sromowców Niżnych, gdzie czekały już na nas przygotowane tratwy i panowie flisacy. Zarówno trasa rowerowa, jak i spływ były idealnym uzupełnieniem wczorajszej wspinaczki. Nasze radosne "dzień dobry" rozbrzmiewało głośnym echem i budziliśmy uśmiechy na twarzach mijających nas osób. Pogoda kontynuowała rozpieszczanie nas do granic możliwości, więc widoki były rewelacyjne! Flisackie opowieści były przezabawne i zaśmiewaliśmy się do łez. Następnie poszliśmy na krótki spacer po Szczawnicy, zahaczając o stoiska z pamiątkami (narrreszcie!), oscypkami i lodami. Na koniec dnia wzięliśmy udział w warsztatach w Muzeum Pienińskim w Szlachtowej, podczas których własnoręcznie zrobiliśmy typowe dla Szczawnicy godła Szalayowskie. Wiadomo, że każda porządna wycieczka kończy się dyskoteką, a więc i my nie omieszkaliśmy powyginać śmiało naszych ciał przy muzie zapodanej przez DJ Jurasa :)Do zobaczenia jutro! (wg wstępnych szacunków ok. 16-17 pod Warszawianką, tradycyjnie - odezwiemy się z drogi).Piątaki
Gongolinowe poezje klas czwartych
- W Gongolinie super jest,oczywiście był też test.Pani w kuchni jest jak Gessler,rozpieszcza nas nawet jej deser.Na podwieczorek podaje pyszności,racuszki, owoce i inne słodkości.Trochę zajęć i zabawyrównież zieleniny i trawyKociaczki nasze przytulaczki, wciąż ganiają za lianami i innymi super rzeczami.Babcia Jadzia opowiadahistorie, wspomnienia i żartya wczoraj DJ Siatka zapodała niezłe party.Bawiliśmy się do rana samegożeby nie spać do dnia następnego.Jest to co prawda taki nasz żarcik mały,choć nasz event naprawdę był wspaniały.Najadamy się do syta plackami, serem i sałatączasami siedzimy też pod nową, bardzo fancy’ chatą.Konie karmimy, króliki bawimy,a sami jak kamienie śpimy.Doimy też kozy, głaszczemy baranyi pięknie w słoneczku złocą się polany.Gdy na dworze się turlamyzawsze brudni do domku wracamy.Kiedy tylko czas wolny mamy,o piłce nożnej nie zapominamy.Na cel szczytny kilometry zbieramy,dlatego naokoło jeziorka biegamy.Jako dzielne i pracowite czwartaki,nie tylko pisząc pracujemy,ale także w oborze harujemy.Nie jest nam straszny, smród ani pota do roboty skaczemy nawet przez płot.Panie nas do pracy goniąale i tak nie tęsknimy za szkołą.Trochę bardziej za rodzicamiale radzimy sobie przytulakami.Extra super nam tu jest,GONGOLINA IS THE BEST!
Pieniny klas piątych - dzień trzeci
Dzisiaj zaliczyliśmy aż 4 szczyty! Zdobyliśmy Trzy Korony (982 m n.p.m.) od strony Krościenka, a następnie wspięliśmy się na Sokolicę (747 m n.p.m.), przechodząc przez Czerteż (774 m n.p.m.) i Czertezik (772 m n.p.m.). Wczorajszego rekordu nie poprawiliśmy w kategorii przebytych kilometrów, jednak liczba zdobytych pięter zatrzymała się na doprawdy imponujących 218! Zostaliśmy nazwani „sympatyczną stonogą” przez mijających nas ludzi, niektórzy przybijali nam piątkę, a jeszcze inni z niedowierzaniem dopytywali się, czy na serio przeszliśmy aż tyle. Wieczorem uskuteczniliśmy jeszcze czytanie lektury „Pan Samochodzik i kapitan Nemo”, a potem hop do łóżek. Dobranoc!
Bieszczadzka wyprawa klas siódmych
Najdzielniejsze są jednak siódmaki! Tak łażą po Bieszczadach, że nie mają czasu na pisanie. Dziś zdobyliśmy Tarnicę, wczoraj całą, rozświetloną słońcem Połoninę Wetlińską, a jutro atakujemy Caryńską! W międzyczasie oglądamy konie huculskie, słuchamy historycznej prawdy, bo mamy przewodnika historyka.
Nasze wędrówki są na tyle atrakcyjne, że nie przeszkadza płynący strumieniami po plecach pot, bąble na stopach, zadyszka, poprzenia słoneczne. Tylko nauczycielki słyszą we śnie: "ile jeszcze? daleko jeszcze? a po co mamy tam iść?"
Wieczorami, po obiadokolacji zbyt szybko się regenerujemy, więc odwiedzamy uzdrowiskowe dancingi, oberże i bankiety. Obniżamy w ten sposób średnią wieku do mniej więcej 59 lat.
Ostatnio stała się modna gra w starą, dobrą butelkę. Jednak po dołączeniu do gry wychowawczyń dzieci chętniej wybierają inne zajęcia...
Trzeci dzień czwartaków w Gongolinie
- Frytki, chipsy, placki, zapiekanka, pierogi ruskie, baba (ewentualnie babka) albo po prostu puree lub pieczone z masełkiem - ZIEMNIAKI!!! Wiemy już, jaką rośliną jest nasz ukochany potato, ile rośnie, jak się go pielęgnuje oraz jak przyrządzić pyszne placuszki. A to wszystko tylko podczas jednego panelu zajęć! Była też malinowa przerwa w nagrodę za prowadzone wykopki. Malutkie rączki mogły się zmęczyć, ale własnoręcznie przygotowane placki na kolację udowodniły, że wysiłek się opłaca. Palce lizać.Zajęcia w zagrodzie i na łące realizujemy w wymiennych podgrupach - opis z wczoraj jak najbardziej aktualny. Tylko ochów i achów u królików z dnia na dzień więcej. Serca czwartoklasistów skradły także maleńkie kotki. UWAGA!!! Rodzice! Prosimy o dokładne sprawdzenie bagażu, czy żaden króliczek lub kotek nie został uprowadzony przez zakochane dzieciakiPlanujemy także disco - za konsoletą DJ Siatka zapoda niezły bicik. Za oświetlenie odpowiadać będą inż. Żydok wraz z majstrem Wojdą. Pytanie, czy nasze wysiłki zostaną docenione przez tancerzy...
Klasy szóste na plenerze w Warce
18. września klasy szóste uczestniczyły w plenerze malarskim, podczas którego zwiedziliśmy Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego, mieszczące się w urokliwym pałacyku, spacerowaliśmy po pięknym parku, szkicowaliśmy, rysowaliśmy i poznawaliśmy historię - resztę dopowie nasza minigaleria.
Klasy piąte w Pieninach - relacji z wyprawy ciąg dalszy
- Wystartowaliśmy ze Szczawnicy. Najpierw był niewróżący niczego złego ”lajcik”, tj. wjazd kolejką linową na Palenicę. Ale potem się zaczęło... ;) Przewędrowaliśmy ponad 20 km!!!O godz. 14:10 nasza dzielna ekipa zdobyła Wysoką (1050 m n.p.m.), szczyt należący do Korony Gór Polski. Nadprogramowo, chwilę wcześniej, troje śmiałków (Nela, Kacper i Michał K.) plus nieustraszony p. Jerzy zdecydowali się sprawdzić widok z Wysokiego Wierchu (898 m n.p.m.). Następnie zeszliśmy do Jaworek Doliną Białej Wody. Ostatnie metry były już trudne... ;), ale daliśmy radę. Wszyscy, włącznie z p. Karoliną i p. Magdą, zostali nagrodzeni „szóstką” z wf-u (p. Ania uprzedza, że wpisze do Librusa dopiero po powrocie... ;). Czas spać! Do jutra!Piątaki
Bieszczadzkie klimaty klas ósmych
Za nami dwa dni "bieszczadowania". Piotrowa Polana przywitała nas wyjątkową atmosferą schroniskowej serdeczności i bezpośredniości, jaka w naszych górach panowała jeszcze 25 lat temu. Wieczorkiem pojechaliśmy do Parku Gwiezdnego Nieba oglądać przez teleskopy Mleczną Drogę, Księżyc, Wegę, Saturna, spadające gwiazdy, gwiazdozbiory i inne cuda oddalone od nas miliony lat świetlnych. Robi wrażenie... Rano ruszyliśmy na szlak Połoniny Wetlińskiej od Smereka do Berechów przez Chatkę Puchatka. Było ciężko, ale wszyscy dali radę. A widoki... sami osądzicie. Trochę nóg otartych, jedno lekkie skręcenie, ale nie pękamy. Jutro nowe wyzwanie - Caryńska. Na wieczór zajrzymy do kina Końkret w Zatwarnicy na specjalny seans. Jest wieczór, ósmaki odzyskały siły i lekko wirują. Miło patrzeć na nastolatków, choć czasem trudno ich zrozumieć. Super, że tu jesteśmy, szkoda że nie w pełnym komplecie...
Gongolinowe czwartaki
- Dzień 2Po wczorajszych atrakcjach nadeszły nowe wyzwania. Zaczniemy jednak od wyjaśnienia dla tych wszystkich, którzy nie googlowali jeszcze fototropizmu - to wzrost słonecznika w stronę światła.Przyrodniczo edukujemy się dziś podczas zajęć o łące, lesie i zagrodzie.Na tę pierwszą zabrała nas Pani Asia, z którą szukaliśmy robaków, robali i innych robaczków. Do tego zioła, trawy i inne rośliny, które utrzymują w zdrowiu wiele zwierząt. Zmęczyliśmy się tak bardzo, że potrzebny był ratunek - lodyyyyyyyy.Kolejne zajęcia - las. Co łączy wspomniany las z ogrodnikiem? Otóż Pan Ogrodnik, leśniczy z ogromnym talentem aktorskim, odegrał dla nas okres godowy jeleni, spacer liska, co koło drogi chodził i wiele, wiele innych. Zademonstrowany przez Pana sygnał myśliwski zyskał uznanie i aplauz czwartakowej publiczności.Wiemy już, z kogo składają się rodziny saren, danieli, lisów i jeleni. Nie jesteśmy pewni jak Wy, ale my byliśmy zdziwieni, że mama sarna to po prostu koza. Było super!To, co się działo w zagrodzie, to już zupełnie odrębna historia! Głowiliśmy się nad odwiecznym pytaniem: co było pierwsze - jajko czy kura. Zdania były podzielone - odsyłamy do ekspertów. Koń, świnie, indyk, kucyk, króliki, kury, perliczki, paw, kozy to tylko część głaskanych, tulonych i ściskanych przez nas zwierząt. Amatorzy dojenia kóz, muszą uzbroić się w cierpliwość i poczekać do wieczora, ale parada w gumofilcach oddała nastrój wiejskiej sielanki.Mało?! Dla nas tak, dlatego w przerwach wspieramy charytatywną akcję endomondo „Pomoc mierzona kilometrami” - mamy już na koncie ponad 26 kilometrów - wychodzone i własnonożnie wybiegane przez najwytrwalszych sportowców klas czwartych. To naprawdę twardzielki i twardziele!Po kolacji planujemy kino nocne, by w poduchowej atmosferze szykować się do snu...
Co słychać u piątaków w Pieninach?
Dzień 1
Ach, jak tu pięknie! I pogoda też nas rozpieszcza... Czego chcieć więcej? :)Dzisiaj, jak było obiecane, pan Krzysztof nie zawiózł nas prosto do pensjonatu "U Waligóry" w Jaworkach, lecz wysadził nas przy wejściu do Wąwozu Homole. Stamtąd przemaszerowaliśmy górą do Jaworek, zatrzymując się na platformie widokowej i podziwiając cudne widoki poniżej. Zahaczyliśmy też o bacówkę z prawdziwymi owczymi serkami. Pycha! Na koniec naszej wyprawy odbył się krótki bieg z przeszkodami, a nagrodę główną w postaci oscypka zdobyli Klara S. i Alex z 5b. Potem już tylko obiadokolacja, rozlokowanie i radość ogólna z przydzielonych pokojów, taaaak ;) Mecz Polska-Iran także częściowo zaliczony. Brawo biało-czerwoni! :) Jutro wybieramy się na Wysoką, więc już serdecznie pozdrawiamy Was z łóżek, mniej lub bardziej przez sen.Buziaki!!Piątaki
Poprzednio